Alkoholizm to jedyna choroba, która będzie Ci wmawiać,
że na nią nie chorujesz..
NATURA CHOROBY ALKOHOLOWEJ
Alkoholizm jest jedną z najczęstszych chorób, które dotykają polskie społeczeństwo.
Jest jednocześnie jedną z tych chorób,
o których statystyczny Polak posiada zupełnie niewystarczającą wiedzę.
Wielu naszych rodaków nie wie, że alkoholikiem może być np. ktoś,
kto dosyć rzadko pije alkohol, albo szesnastoletni licealista, który ma (na razie) bardzo
dobre stopnie w szkole. Według obiegowych opinii, rozpowszechnionych w naszym społeczeństwie,
uzależnienie od alkoholu, zwane najczęściej alkoholizmem lub nałogiem alkoholowym, oznacza stan
bardzo zaawansowanej degradacji fizycznej, psychicznej, duchowej i materialnej, związany z
nadużywaniem alkoholu. Najbardziej klasyczny i nadal funkcjonujący obraz człowieka uzależnionego
to osoba, która utraciła już wszystko: zdrowie, rodzinę, pracę, dom i która codziennie
zatacza się na ulicy lub leży na ziemi w stanie upojenia alkoholowego.
Stosunkowo jeszcze nieliczni ludzie i środowiska zdają sobie sprawę, że opisany schemat
odnosi się do najbardziej zaawansowanego i drastycznego stadium choroby alkoholowej,
która w swych mniej rażących i widocznych z zewnątrz fazach obejmuje o wiele szerszy krąg osób.
W początkowych stadiach uzależnienia dany człowiek może jeszcze stosunkowo
normalnie funkcjonować w wielu dziedzinach życia i zwykle tylko specjaliści są w stanie
rozpoznać, że jest już człowiekiem uzależnionym od alkoholu. W tej sytuacji warto
przyjrzeć się bliżej chorobie alkoholowej, jej przyczynom, przejawom i mechanizmom.
Sam termin "alkoholizm" (alcholismus chronicus)został wprowadzony przez szwedzkiego
lekarza Magnusa Hussa i po raz pierwszy użyty w książce opublikowanej w 1849 roku.
Terminem tym oznacza się chorobę, która jest jedną z konsekwencji nadużywania alkoholu.
Uzależnienie od alkoholu oznacza spożywanie tej substancji w sposób powodujący negatywne,
a w dalszych fazach drastycznie bolesne konsekwencje zarówno dla pijącego alkohol, jak i
dla jego najbliższego środowiska. Innymi słowy alkoholizm oznacza stan,
w którym dany człowiek kontynuuje spożywanie alkoholu mimo, iż powoduje to dokuczliwe
skutki w różnych dziedzinach jego życia. Jest to choroba tak głęboko
zaburzająca świadomość i wolność człowieka, że dla zdecydowanej większości uzależnionych okazuje
się ona chorobą śmiertelną.
Mamy tu do czynienia z chorobą w sensie ścisłym, charakteryzującą się konkretnymi przejawami i mechanizmami
oraz mającą specyficzny i dobrze już poznany przebieg.
W 1956 r. alkoholizm został wciągnięty na listę chorób Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).
Jest to jedna z najbardziej destrukcyjnych chorób i jednocześnie jedna z niewielu,
w których do istoty choroby należy jej negowanie ze strony chorego.
Uzależnienie od alkoholu jest chorobą niszczącą człowieka we wszystkich sferach jego człowieczeństwa i jego aktywności.
Prowadzi do degradacji życia psychicznego, duchowego, moralnego i religijnego. Powoduje stopniową utratę wolności i
odpowiedzialności. Zaburza więzi interpersonalne oraz uniemożliwia normalne funkcjonowanie w rodzinie i społeczeństwie.
Zwykle na końcu dopiero następuje degradacja fizyczna, która dla wielu staje się niestety jedynym motywem powstrzymania
się od picia. Ale w tak zaawansowanym stadium choroby bywa to już często niemożliwe, gdyż wcześniej może dojść do intensywnego
kryzysu życia oraz mogą nastąpić nieodwracalne zmiany w mózgu, które wykluczają możliwość skutecznej terapii i powrotu do
trzeźwego życia.
Alkoholizm jest chorobą chroniczną, czyli taką, która w pewnych swych aspektach trwa do końca życia.
W tym sensie jest chorobą nieuleczalną i nieodwracalną. Nie można się z niej całkowicie wyleczyć. Każdy uzależniony będzie
do końca życia alkoholikiem, czyli kimś, kto nie potrafi pić alkohol w sposób kontrolowany. Nie można być byłym alkoholikiem.
Jak jednak zobaczymy w dalszym ciągu naszych analiz, po spełnieniu określonych warunków staje się możliwe zachowanie
całkowitej i trwałej abstynencji, powstrzymując w ten sposób postęp choroby. Uzależniony może wtedy stopniowo wychodzić z
czynnej fazy choroby i stawać się trzeźwym alkoholikiem.
Alkoholizm nie leczony staje się chorobą śmiertelną. Nie jest możliwe spontaniczne czy samoczynne powstrzymanie tej choroby.
Jeśli więc uzależniony nie podejmuje terapii, to jego stan może się jedynie pogarszać, aż doprowadzi to do zgonu. Nie zawsze
będzie to zgon na skutek śmiertelnego zatrucia alkoholem.
Zwykle śmierć przychodzi wcześniej: na skutek miażdżycy, marskości
wątroby, wypadku przy pracy czy w ruchu drogowym, na skutek samobójstwa czy innych przyczyn, które często nie są nawet
zdiagnozowane jako konsekwencja choroby alkoholowej. Oficjalne statystyki nie ukazują z tego względu rzeczywistej skali
śmiertelności związanej z chorobą alkoholową.
W tej sytuacji bardzo istotnym zagadnieniem jest umiejętność wczesnego diagnozowania choroby alkoholowej.
Okazuje się, iż jest to dosyć proste, gdy zna się podstawowe kryteria i mechanizmy uzależnienia.
Bezpośrednim i oczywistym symptomem świadczącym, iż dana osoba to ktoś uzależniony, jest utrata zdolności
do kontrolowanego picia alkoholu. Oznacza to, iż uzależniony może nawet przez dłuższy czas nie sięgać w ogóle
po tę substancję, nie jest jednak w stanie kontrolować picia, gdy sięgnie po pierwszą porcję jakiegoś napoju alkoholowego.
Ci, którzy nadużywają alkoholu, ale jeszcze nie są uzależnieni, potrafią pić w sposób zróżnicowany, a więc w zależności od sytuacji,
okoliczności, środowiska. W niektórych sytuacjach potrafią zachować umiar. Uzależnieni nie mają już takiej możliwości.
Nawet jeśli w sposób najbardziej stanowczy i uroczysty postanawiają, że tym razem wypiją tylko trochę, to za każdym razem
kończy się taka próba niekontrolowanym piciem.
Oczywistymi oznakami choroby są także: luki w pamięci (tak zwany "urwany film"), psychozy alkoholowe oraz zespół abstynencyjny,
czyli silne bóle głowy, trzęsienie rąk, zanik apetytu i tym podobne dokuczliwe zjawiska fizjologiczne, występujące w fazie
trzeźwienia po nadużyciu alkoholu.
Prostym sprawdzianem, że mamy do czynienia z uzależnieniem od alkoholu jest fakt, że osoba, która w ewidentny sposób nadużywa
alkoholu twierdzi, iż nie ma w tej dziedzinie żadnego problemu.
Ważną umiejętnością jest nie tylko diagnozowanie już istniejącego uzależnienia, ale też rozpoznawanie zjawisk i zachowań, które
oznaczają wchodzenie na drogę choroby alkoholowej. W oparciu o analizy zawarte w poprzednim rozdziale wiemy już, że sferą, którą
bezpośrednio atakuje alkohol, jest sfera emocjonalna człowieka. Każdy, kto przeżywa bolesne nastroje, w sposób spontaniczny skupia
się na tego typu przeżyciach i pragnie się od nich uwolnić. Człowiek nie ma jednak bezpośredniej władzy nad swoimi emocjami.
Mocą świadomości czy woli nie może poprawić sobie przeżywanego aktualnie nastroju. Nie może wprost zakazać sobie przeżywania bolesnych
emocji czy nakazać przeżywanie emocji radosnych. Jeśli chce zmienić swój stan emocjonalny, musi najpierw zmienić coś w swoim życiu.
Tymczasem alkohol ma władzę, której nie ma człowiek: potrafi modyfikować nasze nastroje bez potrzeby modyfikowania życia.
Próba poprawy sobie nastroju bez poprawy życia stanowi zatem punkt wyjścia i ostateczny powód nadużywania alkoholu. W ten sposób - obok
ponoszenia innych bolesnych konsekwencji - dany człowiek wchodzi na drogę ku uzależnieniu.
Czy i z jaką szybkością pojawi się choroba alkoholowa u osób nadużywających alkoholu, zależy od wielu okoliczności i w każdym wypadku jest
kwestią indywidualną. Do podstawowych czynników, które wpływają na tempo popadnięcia w alkoholizm, należy wiek inicjacji alkoholowej oraz
ilość i częstotliwość wprowadzania alkoholu do organizmu. Wiek inicjacji ma tutaj znaczenie podstawowe. Wiadomo ponad wszelką wątpliwość, że choroba
alkoholowa rozwija się tym szybciej, im wcześniej dana osoba sięga po raz pierwszy po alkohol. Jeśli kontakt z alkoholem ma miejsce już w wieku szkoły
podstawowej, to uzależnienie może nastąpić bardzo szybko, nawet w kilka miesięcy od pierwszego kontaktu z alkoholem. Z tego względu nie może być
mowy o kontrolowanym czy bezpiecznym piciu alkoholu przez nastolatków. W tym wieku jakikolwiek kontakt z alkoholem jest nadużyciem, gdyż w każdym
przypadku hamuje normalny rozwój psychofizyczny, a jednoczenie prowadzi do szybkiego pojawienia się choroby alkoholowej.
Drugim - obok wieku inicjacji - czynnikiem, który w sposób zasadniczy wpływa na tempo zaistnienia choroby alkoholowej, jest ilość i
częstotliwość spożywania alkoholu. Zachowanie w tej dziedzinie zależy od różnych uwarunkowań, np. od stanów psychicznych danej osoby,
od zwyczajów panujących w danym środowisku, od stopnia obrony organizmu w obliczu alkoholu.
Decydującym aspektem jest tutaj aspekt emocjonalny. Jeśli ktoś zaczyna sięgać p alkohol po to, by poprawić sobie nastrój emocjonalny
lub by zapomnieć o jakichś niepokojących problemach, to z reguły w coraz większym stopniu będzie nadużywał alkoholu.
Dzieje się tak dlatego, że dla osiągnięcia tych samych efektów emocjonalnych w miarę upływu czasu potrzeba coraz większych ilości alkoholu.
Jednocześnie przez pewien okres wzrasta również tolerancja organizmu na alkohol, by następnie raptownie się załamać.
Stąd w zaawansowanych stadiach choroby alkoholowej wystarczy już niewielka ilość alkoholu, by doprowadzić do stanu upojenia, a nawet utraty świadomości.
W tym kontekście należy wyjaśnić, iż wchodzenie w chorobę alkoholową nie zawsze związane jest ze spożywaniem dużych ilości alkoholu, chociaż
jest to najczęstsza forma popadnięcia w uzależnienie.
Jest jednak możliwa także bardziej zamaskowana forma wchodzenia w alkoholizm. Polega ona na spożywaniu - nawet przez okres wielu lat - niewielkich ilości alkoholu,
ale w sposób bardzo częsty czy wręcz codziennie. Prowadzi to do sytuacji, w której dana osoba niemal nieustannie znajduje się pod
wpływem alkoholu. Dopiero po pewnym czasie następuje istotne zwiększenie spożywanych dawek alkoholu i łatwo już dostrzegalna z zewnątrz
utrata kontroli nad piciem.
Tego typu wchodzenie w alkoholizm - dotąd raczej rzadkie w Polsce - obecnie staje się coraz częstszym zjawiskiem
w niektórych kręgach społecznych, np. wśród polityków, dziennikarzy, aktorów, ludzi ze świata nauki, biznesu, itd.
Ponadto warto wyzbyć się mitycznego przekonania, że alkoholizm wiąże się jedynie ze spożywaniem wysokoprocentowych napojów alkoholowych.
Dla przykładu w Niemczech jest około dwóch i pół miliona alkoholików, z których znaczna część popadła w uzależnienie pijąc wyłącznie piwo.
Oprócz umiejętności diagnozowania alkoholizmu oraz znajomości czynników, które powodują wchodzenie na drogę uzależnienia, niezwykle potrzebna
w naszym społeczeństwie jest znajomość podstawowych mechanizmów tej choroby. Chodzi tu o rozumienie procesów, które powodują nieodwracalną
utratę kontroli nad spożywaniem alkoholu oraz tłumaczą zdumiewający fakt, iż dany człowiek kontynuuje nadużywanie alkoholu mimo dramatycznych
nieraz konsekwencji, jakie niesie ze sobą tego typu zachowanie.
W świetle współczesnej wiedzy z tego zakresu nie ulega wątpliwości, iż główny mechanizm choroby alkoholowej jest związany ze sferą ludzkich emocji.
Alkoholizm oznacza bardzo intensywne uzależnienie emocjonalne danej osoby od alkoholu. Jest ono tak silne, iż w zaawansowanych stadiach choroby można
je porównać do zależności emocjonalnej małego dziecka od swojej matki czy też do sytuacji człowieka intensywnie i bezkrytycznie zakochanego, który
nie wyobraża już sobie życia bez osoby, w której się ślepo zakochał. W obu tych sytuacjach poprawa nastroju i uzyskanie poczucia pewności siebie wiążą
się z obecnością drugiej osoby.
Zupełnie analogiczne znaczenie ma dla samopoczucia człowieka uzależnionego jego kontakt z alkoholem. O ile jednak więź dziecka z rodzicami oraz
zakochanie są normalnymi fazami rozwoju i uczenia się miłości, o tyle emocjonalne uzależnienie się od alkoholu jest przejawem zaburzeń w rozwoju oraz
sytuacją patologiczną, która nie może zniknąć w sposób samoczynny.
Człowiek dojrzały traktuje emocje jako informacje na temat swojej aktualnej sytuacji. W obliczu bólu, niepokoju czy lęku stara się odkryć źródło
tego typu przeżyć i tak przekształcać siebie lub rzeczywistość wokół siebie, by przezwyciężyć przyczyny bolesnych przeżyć.
Uzależniony rezygnuje z takiej próby refleksji nad życiem oraz ze zmiany swego postępowania. Uczy się zaburzonej filozofii życia, która polega na sięganiu
po alkohol po to, by zapomnieć o nurtujących go sprawach, przeżyciach czy trudnościach. Alkohol staje się dla niego rodzajem chemicznego przyjaciela, który
obiecuje najpierw pomoc, a następnie oszukuje, uzależnia i wprowadza w pułapkę śmiertelnej choroby.
W miarę pogłębiania się choroby alkoholowej sięganie
po alkohol staje się coraz częstsze i coraz bardziej zautomatyzowane tak, że w bardziej zaawansowanych stadiach może dojść do sytuacji, w której dany człowiek
niemal bez przerwy jest pod wpływem alkoholu. W subiektywnym odczuciu alkohol staje się dla uzależnionego źródłem emocjonalnego wsparcia, bez którego
nie potrafi już wyobrazić sobie życia. Uzależniony stroni więc od każdego, kto nie pije czy kto stara się zdemaskować jego chorobę.
W jego odczuciu taki człowiek zmierza bowiem do pozbawienia go najcenniejszej rzeczy, jaką dysponuje, by radzić sobie z samym sobą oraz z otaczającą go rzeczywistością.
Tak ekstremalne uzależnienie emocjonalne powoduje, że dla chorego alkohol w sensie dosłownym zaczyna być panem życia i największym "skarbem". W zaawansowanym stadium choroby
alkoholik popada w przerażenie na samą myśl o konieczności funkcjonowania bez alkoholu i nie wyobraża już sobie w ogóle możliwości życia na trzeźwo.
Mamy tutaj do czynienia z rodzajem zaklętego koła: wraz z kolejnym trzeźwieniem przychodzi poczucie winy, wstydu, rozgoryczenia, bezradności. Chory znajduje się
w psychicznym dołku, ale wtedy właśnie znowu sięga po alkohol, gdyż jest to dla niego najłatwiejszy i najbardziej skuteczny sposób"radzenia sobie" ze wszystkim, co bolesne i przykre.
Człowiek uzależniony emocjonalnie od alkoholu w sposób odruchowy i zautomatyzowany sięga po alkohol niemal w każdej okoliczności życia.
Jeśli nie nastąpi przerwanie tego mechanizmu, to choroba alkoholowa będzie nieuchronnie prowadziła do śmierci.
Gdyby uzależnienie emocjonalne od alkoholu było jedynym mechanizmem choroby alkoholowej, to człowiek nadużywający alkoholu sam dosyć szybko zrozumiałby oczywisty fakt, iż picie
alkoholu może jedynie pogorszyć jego sytuację życiową i że subiektywne odczucie ulgi czy poprawy nastroju to stany chwilowe i iluzoryczne, opłacone bardzo wysoką ceną cierpienia
oraz krzywd wyrządzanych sobie i innym.
Rodzi się więc pytanie: jak to jest możliwe, iż mimo coraz bardziej bolesnych konsekwencji, alkoholik kontynuuje sięganie po alkohol? Jest to możliwe ze względu na istnienie drugiego
- obok uzależnienia emocjonalnego - mechanizmu choroby alkoholowej.
Mechanizmem tym jest uzależnienie intelektualne. Skrajne przywiązanie emocjonalne do alkoholu powoduje drastyczne zaburzenia w myśleniu na temat tej substancji.
Zaburzenia te prowadzą do powstania tak zwanego systemu iluzji i zaprzeczeń. Nie jest to mechanizm specyficzny dla choroby alkoholowej, gdyż ludzka psychika funkcjonuje w taki sposób,
iż wszelkie poważne napięcia i zaburzenia emocjonalne powodują równie poważne zakłócenia w procesach myślenia i percepcji. Na zachowanie człowieka zrównoważonego emocjonalnie wpływają
zarówno subiektywne odczucia jak i obiektywne analizy i informacje.
Tymczasem u ludzi zaburzonych emocjonalne pojawia się dominacja czy wręcz - jak właśnie w przypadku alkoholizmu - całkowita
dyktatura emocji w odniesieniu do procesów myślenia i percepcji.
Sposób myślenia człowieka uzależnionego na temat alkoholu jest z tego względu ekstremalnie subiektywny i całkowicie podporządkowany potrzebom emocjonalnym. Używając terminologii Adlera można
powiedzieć, że chory posługuje się w tej dziedzinie wyłącznie logiką prywatną. Jednocześnie nawet jeszcze przez dłuższy czas może zachować zdolność logicznego i obiektywnego myślenia o wszystkim, poza
swoją postawą wobec alkoholu oraz rolą, jaką ta substancja odgrywa w jego życiu. W tej dziedzinie "rozumowanie" uzależnionego jest całkowicie podporządkowane jego stanom emocjonalnym i nie respektuje elementarnych zasad zdrowego rozsądku.
Na płaszczyźnie intelektualnej nie istnieje więc żadna możliwość porozumienia się z osobą uzależnioną od alkoholu.
Nie jest zatem możliwe dokonanie z nim logicznej analizy jego sytuacji w tym względzie.
Co więcej, próby dyskusji na ten temat stwarzają jedynie okazję, by chory, "obalając" zarzuty czy argumenty innych osób, wzmacniał jeszcze system własnych iluzji i zaprzeczeń, czyli by mógł się on subiektywnie
upewniać, że nie ma żadnego problemu z alkoholem. Z kolei dla otoczenia, np. dla współmałżonka, tego typu dyskusje powiększałyby zakres konfliktu z chorym, gdyż nie rozumiejąc patologicznych mechanizmów rządzących
myśleniem chorego, łatwo byłoby go posądzić o świadome kłamstwa i przewrotność. Zdolność alkoholika do logicznego myślenia o wszystkich innych sprawach jest tu czynnikiem dodatkowo utrudniającym otoczeniu
zrozumienie rzeczywistego stanu jego psychiki oraz strategii jego myślenia.
Alkoholik to zatem ktoś, kto w nałogowy sposób oszukuje samego siebie i kto - w konsekwencji - próbuje w podobny sposób oszukiwać innych ludzi, począwszy od osób z najbliższego otoczenia.
Przyjrzyjmy się bliżej temu mechanizmowi nałogowego oszukiwania samego siebie. Wspomniałem już, że mechanizm ten posiada dwa podstawowe elementy: system iluzji oraz system zaprzeczeń.
System iluzji polega na tym, iż wbrew
elementarnym faktom i doświadczeniom chory trwa w subiektywnym przekonaniu, że nie jest uzależniony od alkoholu i że potrafi kontrolować swoje picie. Pozostaje też subiektywnie przekonany, że gdyby tylko chciał czy uważał
to za konieczne, to w każdej chwili mógłby w ogóle przestać pić. Z kolei system zaprzeczeń polega na takim interpretowaniu i selekcjonowaniu faktów oraz wydarzeń, by negować istnienie jakichkolwiek bolesnych konsekwencji nadużywania alkoholu.
Jeśli w danej sytuacji negatywne konsekwencje picia są już tak jednoznaczne i drastyczne, iż nawet chory nie jest w stanie temu zaprzeczyć, to i tak znajduje jakieś "argumenty", które według jego logiki stanowią zasadne usprawiedliwienie jego zachowania.
Typową strategią jest wtedy twierdzenie, iż w obliczu danych trudności czy problemów każdy człowiek sięgnąłby po alkohol. Za takim rozumowaniem stoi oczywiście błędne założenie, iż picie alkoholu jest naturalną i konieczną konsekwencją przeżywanych
problemów, a nie jednym z błędnych sposobów reagowania na te problemy.
Innym typowym sposobem myślenia obronnego w obliczu nadużywania alkoholu jest twierdzenie, że w zaistniałej okoliczności nikt nie mógłby odmówić picia.
Człowiek uzależniony od alkoholu potrafi łudzić się i negować najbardziej nawet ewidentne fakty z patologicznie "mistrzowską" fantazją, która zdecydowanie przekracza strategie myślenia ludzi zdrowych. Z tego względu alkoholicy mają niezwykłą
łatwość w oszukiwaniu nie tylko samych siebie, ale także innych ludzi. Zwykle jedynie doświadczeni profesjonaliści z zakresu uzależnień oraz trzeźwiejący alkoholicy potrafią skutecznie bronić się przed intelektualnymi manipulacjami ludzi uzależnionych i demaskować ich systemy iluzji oraz zaprzeczeń.
Obok uzależnienia emocjonalnego oraz uzależnienia intelektualnego w postaci systemu iluzji i zaprzeczeń, pojawia się kolejny mechanizm choroby alkoholowej. Polega on na ekstremalnych skokach w sposobie widzenia i przeżywania samego siebie.
Normalnie funkcjonujący człowiek posiada relatywnie stały, w miarę realistyczny i adekwatnie zróżnicowany system przekonań na temat samego siebie oraz analogiczny sposób emocjonalnego przeżywania własnej rzeczywistości.
Współczesne badania w psychologii humanistycznej wykazują jednoznacznie, że to właśnie świadomy sposób widzenia i przeżywania samego siebie stanowi tę strukturę psychiczną, która w podstawowy sposób określa i integruje zachowanie danego człowieka.
Jeśli obraz samego siebie jest jednostronny i niestabilny, to nie są możliwe zachowania dojrzałe, zrównoważone i adekwatne do danej rzeczywistości.
W sytuacji osoby uzależnionej od alkoholu sposób widzenia i przeżywania samego siebie jest bardzo zaburzony i niestabilny. Podlega biegunowym skokom i drastycznym zmianom.
Alkoholik to zatem ktoś, kto widzi i przeżywa siebie w sposób skrajnie jednostronny i zmienny. Pod wpływem alkoholu ocenia siebie i przeżywa swoją rzeczywistość zwykle w sposób jednoznacznie i przesadnie "pozytywny".
Uważa się np. za człowieka towarzyskiego, przyjacielskiego, zdolnego do wypełniania wszystkich swoich powinności, radosnego i silnego we wszystkich sytuacjach życiowych. Jest wtedy pewny siebie, ma łatwość nawiązywania
"kontaktów" z innymi ludźmi, zapomina o swoich problemach i niepokojach. Z kolei w fazie trzeźwienia alkoholik przeżywa siebie w sposób diametralnie przeciwny. Doświadcza intensywnego poczucia winy, zawstydzenia, bezradności, słabości.
Ma tendencję, by całkowicie przekreślać swoją wartość i przeraża się myślą o przyszłości. Znajduje się w stanie zupełnego załamania, depresji, rozgoryczenia, buntu wobec wszystkich i wobec wszystkiego. Nienawidzi siebie i cały
otaczający go świat. Z tego właśnie względu w fazie fizjologicznego trzeźwienia przychodzi najsilniejsza pokusa, by znowu sięgnąć po alkohol i by szybko zapomnieć o tak dotkliwym bólu. Tłumaczy to charakterystyczne dla ludzi uzależnionych
picie "ciągami", które trwają czasem wiele dni, a nawet tygodni i są przerywane dopiero na skutek obrony organizmu przed śmiertelnym zatruciem. W zaawansowanym stadium choroby kolejny ciąg picia może zakończyć się zgonem osoby uzależnionej.
Oprócz opisanych powyżej psychicznych mechanizmów choroby alkoholowej (uzależnienie emocjonalne i intelektualne oraz patologiczne skoki w przeżywania samego siebie) istnieją także pewne mechanizmy natury fizjologicznej, charakterystyczne dla tej choroby.
Po pierwsze, chodzi tu o tzw. zespół abstynencyjny. Polega on na tym, iż w początkowej fazie fizjologicznego trzeźwienia alkoholik przeżywa nie tylko bardzo bolesne stany psychiczne, lecz odczuwa także bardzo przykre stany
fizjologiczne, np. silny ból głowy, wymioty, trzęsienie rąk, osłabienie, brak apetytu, niezdolność do koncentracji i wysiłku, itp. Po spożyciu w takiej sytuacji niewielkiej ilości alkoholu czuje się znowu nieco lepiej fizycznie, a jednocześnie
interpretuje to zjawisko jako "dowód", iż jego organizm potrzebuje alkoholu do normalnego funkcjonowania. Także w tym wypadku mamy do czynienia z przykładem zaburzonego rozumowania, podporządkowanego potrzebie kolejnego kontaktu z alkoholem.
Tymczasem zespół abstynencyjny jest skutkiem zatrucia organizmu alkoholem, a konsekwencje takiego zatrucia są rzeczywiście doświadczane w sposób najbardziej dotkliwy po zaprzestaniu picia i w miarę odzyskiwani świadomości.
Rzeczywiście też sięgnięcie znów po alkohol stanowi najprostszy sposób doraźnego odczucia ulgi. Wyciąganie jednak z tego wniosku, iż organizmowi potrzebny jest alkohol do normalnego funkcjonowania, jest analogiczne do twierdzenia, iż człowiekowi, który
stracił przytomność na skutek mocnego uderzenia w głowę, do odzyskania dobrego samopoczucia potrzebne jest... ponowne uderzenie.
Także w tej sytuacji odzyskiwanie przytomności związane jest z odczuciem intensywnego bólu głowy, który rzeczywiście najszybciej
można "zlikwidować" ponownym uderzeniem, które doprowadzi do kolejnej utraty świadomości.
Takie "łagodzenie" złego samopoczucia doprowadziłoby jednak do śmierci. W obliczu silnego zatrucia organizmu alkoholem człowiek ma dwie możliwości
reagowania: przetrzymać naturalne i bardzo dokuczliwe skutki zatrucia alkoholem oraz działania antytoksyn, albo podtruwać się ponownie.
Z jednej więc strony nie powinno się bezkrytycznie ulegać przekonaniu osób uzależnionych, iż ich organizm "potrzebuje" alkoholu, z drugiej jednak trzeba być świadomym, że początkowa faza fizjologicznego trzeźwienia jest dla nich bardzo
trudna i bolesna nie tylko psychicznie, lecz także fizycznie.
Obecnie intensywnie prowadzone są badania nad innymi, poza zespołem abstynenckim, aspektami fizjologicznymi choroby alkoholowej. Ich wyniki nie są jeszcze definitywne i nierzadko podlegają możliwości rozbieżnych interpretacji.
Najczęściej tego typu badania wykazują, iż w miarę nadużywania alkoholu następują nieodwracalne zmiany w procesie jego przyswajania i chemicznego rozkładu. W konsekwencji w organizmie alkoholika pojawiają się substancje, których
obecności nigdy nie stwierdzono w organizmach ludzi nie uzależnionych. Jedną z takich nietypowych substancji, której obecność w mózgu alkoholików została udokumentowana na podstawie badań w USA, jest związek chemiczny zwany w skrócie THIQ, który
powstaje właśnie na skutek nietypowego rozkładu alkoholu w organizmie alkoholików. Substancja ta ma działanie silnego narkotyku. Oznacza to, że po spożyciu choćby niewielkiej ilości alkoholu, pojawia się w mózgu osoby uzależnionej tego typu
substancja narkotyczna i domaga się kolejnej porcji alkoholu do swej reprodukcji.
Być może to właśnie zjawisko stanowi wytłumaczenie faktu, iż alkoholik potrafi w ogóle nie pić alkoholu, ale z reguły wystarczy spożycie - choćby po wielu latach
abstynencji - nawet niewielkiej ilości alkoholu, by uzależniony utracił ponownie zdolność panowania nad alkoholem i by popadał w kolejne ciągi picia.
Istnieje jeszcze jedno zjawisko, które można zaliczyć do mechanizmów choroby alkoholowej i które umożliwia uzależnionemu trwanie w nałogu. Zjawiskiem tym jest patologicznie sprytna zdolność alkoholika do manipulowania najbliższym
otoczeniem, począwszy od osób z kręgu rodzinnego.
Celem tej manipulacji jest doprowadzenie do sytuacji, w której uzależniony nadużywa alkoholu, ale konsekwencje tego stanu rzeczy spadają przede wszystkim na inne osoby. W ten sposób alkoholik
zapewnia sobie to, co w literaturze przedmiotu nazywa się komfortem picia. Aby osiągnąć ów cel, człowiek uzależniony potrafi posługiwać się kłamstwami, szantażem psychicznym, obietnicami poprawy, wzbudzaniem współczucia, a nawet przemocą fizyczną.
Z reguły najbliższe otoczenie ulega tego typu manipulacjom. Dzieje się tak dlatego, że ludzie z otoczenia alkoholika zwykle nie rozumieją mechanizmów choroby alkoholowej a także dlatego, że nie potrafią się przeciwstawić jego naciskom czy groźbom.
Podsumowując analizę natury i mechanizmów choroby alkoholowej należy podkreślić, iż jest to choroba pojawiająca się w następstwie błędnej filozofii życia, która polega na dążeniu do doraźnej poprawy nastroju bez dążenia do zmiany niekorzystnej
sytuacji życiowej lub modyfikacji niedojrzałego postępowania. Tego typu naiwna filozofia życia prowadzi do nadużywania alkoholu i wchodzenia na drogę uzależnienia. Podstawowe mechanizmy sprawiające, że człowiek uzależniony kontynuuje picie alkoholu
pomimo coraz bardziej dotkliwych konsekwencji, są związane z zaburzeniami w jego sferze emocjonalnej i intelektualnej, a także jego w sposobie przeżywania samego siebie. Choroba alkoholowa powoduje również zaburzenia i zmiany w sferze fizjologicznej.
Ponadto uzależniony potrafi tak manipulować swoim najbliższym środowiskiem, by stosować zasadę: ja piję, a inni ponoszą konsekwencje. Alkoholizm okazuje się chorobą nieodwracalną w tym sensie, że osoba uzależniona nie może już nigdy odzyskać zdolności kontrolowanego picia.
Jedynym sposobem powstrzymania tej choroby jest całkowita i trwała abstynencja oraz zupełna zmiana filozofii życia.
Tekst autorstwa Ks. Marka Dziewieckiego